Spokój umysłu w tworzenia się przeszkód

wpis w: ARTYKUŁY | 2
Jakoś tydzień temu zdałem sobie sprawę z tego, jak ważny jest spokój umysłu w sytuacjach wręcz nakłaniających do uczynienia czegoś nierozsądnego. Opanowaniem i umiejętnością przyglądania się swoim myślom emanowali zazwyczaj prorocy i wysoce uduchowieni ludzie. Mi daleko do poskromienia własnych myśli, jednak zaczątek tego zaobserwowałem, kiedy jeden problem nawarstwiał kolejny i kolejny. W głębi myśli uświadomiłem sobie, że to nie przypadek i najwidoczniej muszę odpokutować jakąś “karmę”. Za czasu całego życia u wszystkich żyjących na tej planecie nazbiera jej się nie miara. Nawet u mnicha, okupującego w samotności od dziesiątek lat Himalaje za to, że nie pomógł dzieciom głodującym w Afryce.
 
Wszystko miało swój początek dzień wcześniej, kiedy otrzymałem wezwanie do zapłaty w ciągu 7 dni. Szkodę wyrządziłem prawie pół roku temu. Wracając z pewnego obiektu sportowego, obtarłem nieznacznie zderzak pewnego samochodu, chcąc wyjechać z miejsca parkingowego. Pech chciał, że samochody były gęsto ułożone jeden obok drugiego a na zewnątrz było już ciemno. Najpierw przodował u mnie ten pozytywny instynkt mówiący, aby zostawić karteczkę za wycieraczką – i tak postąpiłem. Jednak chwilę później pod wpływem negatywnego impulsu ją wyjąłem i odjechałem z miejsca zdarzenia. Tak wiem, zachowałem się podle i nieodpowiedzialnie, lecz niech podniesie dłoń choć jedna osoba, która nie zrobiła czegoś głupiego w życiu.
 
Co mnie zaskoczyło to fakt, że godzinę później odwiedziła mnie policja w moim miejscu zamieszkania. Skończyło się mandacikiem za ucieczkę z miejsca zdarzenia. Na pewno ktoś zrobił zdjęcie mojej rejestracji i wysłał ją na komendę. Dostałem nauczkę.
 
Przejdźmy jednak do sedna tego wpisu i załatwiania wszystkich formalności związanych z odszkodowaniem. Całkowite zadość uczynienie za niewielkie zarysowanie zderzaka, bez żadnego wgniecenia wyniosło mnie blisko 1700 zł. Auto należało do nowszych, na moje oko 10 letnie. Kwota do zapłacenia za tak mały uszczerbek lekko mnie przerosła. Nie potrącili mi tej kwoty z mojego OC w ratach, tylko musiałem zapłacić całą sumę w przeciągu 7 dni. Dzwoniąc do konsultanta dowiedziałem się, że taki stan rzeczy podyktowany jest tym, że uciekłem z miejsca zdarzenia. W specjalistycznym żargonie taka sytuacja mieści się w w pojęciu “roszczenia regresowego”.
 
Dzień po otrzymaniu tego listu potulnie poszedłem opłacić te roszczenie. Specjalnie wziąłem sobie na ten cel 2 godziny wolnego w pracy. Jednak było to za mało. Rozumiem, fatygować się o pieniądze mi “należne”. Dochodzi jednak już do takich absurdów, że trzeba latać i tracić swój cenny czas tylko po to, aby pokryć jakiś koszt. Tymczasem straciłem ponad dwie godziny za, które nikt mi nie zapłaci. Chcąc wyciągnąć większą ilość gotówki, pofatygowałem się do oddziału swojego banku. Mam swój limit wypłat z bankomatu, którego staram się nie przekraczać. Czekałem grzecznie przeszło 40 minut będąc samemu w kolejce, aż się zwolni. Chcąc wypłacić gotówkę u Pani z okienka, nagle zaczął jej szwankować system co znacznie wydłużało tę operację. Postanowiłem pójść do swojego auta po telefon i jednorazowo zwiększyć limit wypłaty z bankomatu.
 
Udało się – wygrał spokój. Staram się na codzień operować gotówką i tak samo chciałem opłacić roszczenie u mojego ubezpieczyciela. Dowiedziałem się, że nie ma takiej opcji, ponieważ w tym oddziale nie znajduje się dział windykacji. Nadal wygrywa spokój umysłu. Wracam do swojego rodzimego banku i postanawiam zapłacić przelewem. Tymczasem czekając w kolejce Pan ochroniarz wyprasza mnie z tego banku, ponieważ nie mam założonej maseczki. Ciągle wszystko na spokojnie. Idę do pobliskiej apteki położonej ok. 500m od banku i kupuję ową maseczkę. Kupuję również ziołową herbatkę z wystawy, która wpadła mi w oko. Wracam, a tymczasem kolejka do okienka się powiększyła. Czekam na swoją kolej ok. 20 minut. Przychodzi moja kolej. Udaje mi się zweryfikować prawdziwość konta bankowego mojego ubezpieczyciela, na które chcę przelać pieniądze. Przezorny zawsze ubezpieczony. Tylko to mnie powstrzymywało od samodzielnego przelania owej kwoty. Wychodząc z banku, zapominam w lekkim amoku o swojej herbatce. Niestety, żadna z 10 osób czekających w kolejce nie raczyła mnie o tym powiadomić.
 
Czas zacząć częściej wykorzystywać dobre właściwości własnego umysłu. Czasami jest lepiej go wyłączyć w takich okolicznościach i pozwolić, aby myśli swobodnie sobie przepływały. Zmieniając trochę tor mego wywodu dodam, że należę do osób, które nie trąbią na stojące przed nimi auto na zielonych światłach, którego właściciel najwidoczniej zamulił na około 10 sekund. Ba, nawet zdarzyło mi się kilka razy ustąpić pierszeństwa samochodowi, który tego pierszeństwa nie miał, zachowując opanowanie. Niestety często to nie działa tak samo w moją stronę. Wystarczy jedynie sekundowe zamulenie na światłach, ale często potrafię się smiać z bezsensownej złości kierowcy z innego auta. Przecież każdy jest człowiekiem i popełnia błędy, nie mam nikomu temu za złe i nie mam zamiaru wykrzykiwać zza szyby samochodu, że ktoś go błąd. To raczej nie w moim stylu. Dbajmy zatem o spokój własnego umysłu :).

 

Czytając ten post doszliście pewnie do wniosku, że jeden problem generuje drugi. Bliżej opisałem mechanizm sterujący tkanką Polską i ją wyniszczający w artykule pt. “Naród – etapy jego skutecznego niszczenia”. Zapraszam do czytania.

 

(1)  Ł. Dorota, Roszczenie regresowe, czyli prawo dochodzenia zwrotu zapłaconych świadczeń, www.poradnikprzedsieborcy.pl, (24.01.2019).

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
onion85
onion85
4 miesięcy temu

Bardzo fajny wpis. Super się czyta. Czekam na kolejne 🙂